wtorek, 13 września 2011
niedziela, 11 września 2011
to był ekscytujacy weekend
niedzielę spędziliśmy u Jagi.
jedynym minusem był brak Taty, który musiał być w pracy.
Helenka tuliła do siebie jego zdjęcie, które znalazła na biurku Jagusi i całowała telefon za każdym razem gdy Tata dzwonił.
a mama musi chyba zacząć dietę od poniedziałku.
jedynym minusem był brak Taty, który musiał być w pracy.
Helenka tuliła do siebie jego zdjęcie, które znalazła na biurku Jagusi i całowała telefon za każdym razem gdy Tata dzwonił.
a mama musi chyba zacząć dietę od poniedziałku.
drugie urodziny Szymka
zabawa była jak zwykle super.
trzaskanie okiennicami, ozdabianie ciasteczek, balony gonione przez wiatr, żółty lampion, kolorowy tort w który helenka włożyła palce - zamiast pomagać Szymkowi dmuchać świeczki, pogoń za uciekającym tunelem i niebieskie mufinki.
pogoda dopisała a dorośli bawili się równie dobrze :)
sobota, 10 września 2011
wizyta u Jędrka
Ciocia Kasia zrobiła pyszne naleśniki i jeszcze lepszego pijaka. Pierwsze było dla dzieci i dorosłych, drugie tylko dla dorosłych.
Pyszne.
Mama sie ledwo wtoczyła do domu.
Pyszne.
Mama sie ledwo wtoczyła do domu.
poniedziałek, 5 września 2011
a dzisiaj
piękne słońce zamieniło się w piękną burzę
zamiast do piaskownicy poszłysmy więc na kawkę do Olgierda
zamiast do piaskownicy poszłysmy więc na kawkę do Olgierda
wracamy
długo nas nie było, ale wracamy :) to przez urlop Taty - trochę nas rozproszył :) ale skończyło się i mamy nadzieję, że znowu zaczniecie często tu zaglądać!
na początek trochę wspomnień z wakacji.
Helenka nie mogła uwierzyć, że jest na tak olbrzymiej piaskownicy- i to z dostępem do wody.
nie chciała w ogóle wychodzić z plaży. podejrzewam, że mogłaby tam zamieszkać.
pierwszy raz w życiu zjadła nawet kanapkę - taką z masłem i wędliną! i zagryzła jabłkiem. byle tylko nie wracać z plaży na obiad :)
zaliczyliśmy prawie zachód słońca w pierwszy dzień, chwile przed burzą z cudownym powietrzem, wielki kanion piaskowy wybudowany z pomocą wujka Orsona, rysowanie tęczy grabkami na piasku z Szymkiem i Oliwią, pływanie na rekinie ;), skakanie przez fale w zimnej wodzie, puszczanie lampionów szczęścia o zmroku, trochę gofrów, sporo ryb i tonę komarów.
z niecierpliwością czekamy na następne wakacje!
na początek trochę wspomnień z wakacji.
Helenka nie mogła uwierzyć, że jest na tak olbrzymiej piaskownicy- i to z dostępem do wody.
nie chciała w ogóle wychodzić z plaży. podejrzewam, że mogłaby tam zamieszkać.
pierwszy raz w życiu zjadła nawet kanapkę - taką z masłem i wędliną! i zagryzła jabłkiem. byle tylko nie wracać z plaży na obiad :)
zaliczyliśmy prawie zachód słońca w pierwszy dzień, chwile przed burzą z cudownym powietrzem, wielki kanion piaskowy wybudowany z pomocą wujka Orsona, rysowanie tęczy grabkami na piasku z Szymkiem i Oliwią, pływanie na rekinie ;), skakanie przez fale w zimnej wodzie, puszczanie lampionów szczęścia o zmroku, trochę gofrów, sporo ryb i tonę komarów.
z niecierpliwością czekamy na następne wakacje!
środa, 24 sierpnia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)




