piątek, 27 maja 2011

komentarze

... a tak poza tym to czemu nic nie komentujecie???????? :(
pod każdym postem można coś napisać, np. że fajne zdjęcia :)
wiem że parę osób oprócz mnie  tu zagląda! ha? tak ? więc co? nic nie macie do powiedzenia???
a może po prostu nie wiedziałyście, prawda? ( wiedzieliście?)
to teraz już wiecie.
czekam :)
buziaki

dzień Mamy

niestety z powodu nieposłuszeństwa mojego kompa nie udało się zamieścić posta z okazji tego święta. będzie więc dziś bo mam coś  do pokazania :)



pierwsze zdjęcie to moja Mama i ja.  to moje ulubione zdjęcie  :)
drugie to prezent na dzień Mamy który również i ja obchodziłam w tym roku.

samych cudowności dla wszystkich Mam - nie tylko w tym jednym dniu.

niedziela, 22 maja 2011

sobota

Babski wypad do centrum handlowego z ciocią Nadzią.
główną atrakcją był balon. żółty.
i piaskownica po powrocie. z Klarą.

ps, ciocia Nadzia kupiła dla dziecka na później Alicję z Krainy Czarów. mama nie znosi tej książki. ale chyba się przemoże i przeczyta bo tak pięknego wydania i ilustracji już dawno nie widziała!!  ( wyd. Buchmann)

piątek

mama szalała sama na mieście - pooddychała zapachem starych bibliotecznych książek na kiermaszu, udzieliła wywiadu telewizji, podrywał ją całkiem przystojny pan w starbucksie, kupiła parę ciuchów, jedną książkę i granatowy lakier do paznokci.
a popołudnie spędziła w piaskownicy.
oczywiście z najukochańszą.
ps. zdjęcia robiła Ciocia Kaya




czwartek, 19 maja 2011

księżniczka

szalejemy ostatnio za  świnką peppą - i książeczką o niej. mamy taką samą koronę nawet jak świnka peppa.

więc księżniczka Lula niepodzielnie panuje. co prawda malo miłościwie bo matka ma ochotę momentami wyskoczyć na chwile przez okno ( poziom jęczenia, marudzenia i słowotoku nieniowego -najprawdopodobniej na skutek zebów, osiąga szczyty ).
ale ma też swoją wierną świtę - garderobianą Kofi i kamerdynera Figo.

sobota, 14 maja 2011

piątek, 13 maja 2011

narodziny artystki

przygotowanie do pracy - odpowiednia stylizacja i wybór narzędzi malarskich




                                                            artystka przy pracy

wtorek, 10 maja 2011

niedziela, 8 maja 2011

urodziny Wujka Kotiego



oj dzisiaj się działo. dziecko szalało. nie samo :)
było bieganie, piaskownica, rowerek, tunel, kwiatki, kopara. i pyszne jedzenie.
matka mięsa od lat nie je a Luśka bezwstydnie za nogę kurczaka złapała.
i zeżarła równie bezwstydnie :)

bańki


przyjechała do nas Ciocia Ewcia i spędziła z nami słoneczną sobotę ( oraz piątkowy wieczór, ale to już opowieść dla dorosłych hehe ).
i puszczała piękne bańki lśniące - od których nie mogli oderwać oczu ani Helena ani Szymon.

czwartek, 5 maja 2011

leniwiec


mały dzidziuś postanowił dziś po drzemce nie wstawać z łóżeczka. zażyczył sobie specjalną dodatkową poduszkę i książeczkę o eli. i oparty o tąż podusię podczytywał sobie póki się dzidziusiowi nie znudziło. czyli jakieś 5 minut :)
za to należy również wspomnieć że ów dzidziuś przespał dzisiejszą calutką noc w swoim łóżeczku - co ostatnio należy do rzadkości. i obudził się o 7.25.
oszołomieni tak długim snem i jakże nagle szerokim i wygodnym łożem rodzice, doszli do siebie koło południa.

wtorek, 3 maja 2011

usta usta

mała śpi, wino otwarte.
ostatni odcinek "usta usta". szlag. podtytuł powinien brzmieć "jak spieprzyć trzy sezony dwoma ostatnimi odcinkami".
no brak kultury.
kategorycznie mówię NIE.

koniec świata blisko




pada śnieg. naprawdę. w maju. i jest 3 stopnie. i to jest jakaś koszmarna powtórka z zimy. ratunku!!
na pomoc przyszły pyszne kotlety mielone, bajka o kopciuszku i ciasteczka.
no co?! jakoś trzeba sobie radzić w ciężkich czasach.

majówka na wsi



mama została w domu bo gardło ją powaliło a córcia z tatą szalała. i wąchała kwiatki. pod czujnym okiem Jagi :)

na podwórku




w ostatni poniedziałek kwietnia :) zdjęcia zrobiła Ciocia Kaya.

ostatnia sobota kwietnia




poranek upłynął na budowaniu, biciu bravo i burzeniu. a co.

Święta Wielkanocne


jak zwykle w rozjazdach - połowa u jednej Babci, druga połowa u Cioci Gieni z drugą Babcią. pogoda przepiękna więc lusia spędziła je głównie na dworze. po raz pierwszy niosła koszyczek ze święconką ( i tak jak co roku był problem kto pójdzie swięcić jajka, tak w tym chcieli iść wszyscy ).
przelała litry wody na tarasie u Babci Ani, zrobiła pare babek z Ciocią Ewcią w budowlano-remontowej piaskownicy ( bo Babcia robi nową elewację akurat przed świętami ) i schowała sie 358 razy za samochodem grając w akuku.
a na wsi nakarmiła psa mordercę z pomocą wujka Tomka i zagrała w badmintona z Ciocią Gienią.




tak, tak, wiem...

... ze strasznie długa cisza na blogu. i że nie możecie sie doczekać nowych postów. no to proszę - nadrabiam zaległości i zdaję relacje z ostatnich dwóch tygodni :).
gorące buziaki dla Pośpieszycielek.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...