czwartek, 17 listopada 2011

czwartek, 10 listopada 2011

droga do przedszkola

niby tak blisko, a tak daleko :) czasem ciągnie się strasznie - szczególnie mamie, bo Luśka po drodze musi oglądnąć i skomentować wszystko!
a to szlaban popsuty więc tragedia,
a to tyle głodnych ptaszków lata,
a to motor jedzie,
no i ciągle te liście które spadają i leżą takie biedne na ziemi - Helenka najchętniej każdego by podniosła i przytuliła.
albo zabrała dla Taty.
no i oczywiście jeszcze obowiązkowo podwórkowa gąsienica musi z nami jechać.
dzisiaj jeszcze doszła znaleziona na trawniku dziewczynka ze smokiem. no bo jak taką bidulkę zostawić na takim zimnie samiutką!


a wczoraj jak po nią szłam to aż mi się łezka w oku zakręciła bo moje dziecko pięknie kręciło się w kółeczku z innymi maluchami. taka duża już. 



ostatnie ciepłe dni

tak mówią, że już ostatnie niestety :( 
no to staramy się je wykorzystać.

ostatnio zdjęcia ciągle z telefonu, jakoś aparat nigdy pod ręką.

poniedziałek, 7 listopada 2011

już nam lepiej

w weekend odwiedziła nas Ciocia Ewcia, której obecność przyśpieszyła zdrowienie :).
oraz Babcia Ania z Dziadkiem.
w sobote robiłysmy gofry, Helenka dzielnie ubijała białka. 
wraz z Ciocią przybył nowy kotek, tym razem biały - który uszczęśliwił Luśkę do łez :)
na szczęście jest pluszowy ;)
a prosiaczek dostał ubranko na jesień, więc już dziś musial isć w nim do przedszkola.
a właściwie musiał biec całą drogę, bo tak mu było spieszno i tak był stęskniony za przedszkolem.
Luśka też :)




 

środa, 2 listopada 2011

chorujemy :(

niestety.
i kaszlemy, i kichamy.
ale mamy super domek z kartonu, i nowy zestaw ciastoliny, i bajki w różnych formach ;)
przedszkole niestety odpadło w tym tygodniu. robimy sobie za to okłady z kapusty. coby mniej kaszleć.
eh, jesień.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...