sobota, 18 czerwca 2011

deszczowo ... ale wciąż jeszcze bez deszczu





Pogoda dzisiaj co najmniej dziwna . Przynajmniej w Wałbrzychu u cioci i babci. Cały dzień niebo było granatowe, szalał chłodny, porywisty wiatr.... ale deszcz nie spadł...
Zainspirowana tą pogodą Babcia Ania kupiła Helence kalosze.W kolorze "blue".
Na deszczowe dni tego lata...aby nie straszne były Lulu kałuże. Przecież deszczowa pogoda jest tak niesamowita . Trzeba być na nią prygotowaną .....
całusy  ;*



czwartek, 16 czerwca 2011

nocnik po raz pierwszy :)

korzystając z okazji że było gorąco i duszno, Luśka łaziła po domu na golaska. co zresztą uwielbia :)
instrukcja używania nocnika była przeprowadzona po raz kolejny i - uwaga!- tym razem się do niej moje dziecko zastosowało!!! hip hip hurraaaa!
co prawda ciut później, po przyjściu do domu Taty, dziecko nabrało nowej energii i zaczęło szaleć - i zapomniało się troszkę.
w związku z czym trzeba było wycierać kałużę z podłogi. ale co tam. pierwszy raz za nami :)


Luśka  w ślubnym toczku Babci Ani :)


ps. a blog przekroczył już 1000 odsłon :)) super!!

wtorek, 14 czerwca 2011

babski weekend

cały weekend spędziłyśmy u Babci Ani ale mama jest gapa i zapomniała że wzięła aparat - więc zdjęć brak.
a szkoda bo było dużo atrakcji! drewniana huśtawka, poziomki do zbierania, Ciocia Ewcia, pianino, szafki zamykane na kluczyk, odwiedziny u Igi, spacer po parku i szukanie kaczek, dmuchany dinozaur i placki ziemniaczane. i jeszcze deszcz na targu staroci.
a w drodze powrotnej - już z Tatą - odwiedziny u Oliwki.
ehh. tyle pięknych zdjęć nie zrobionych.

wtorek, 7 czerwca 2011

pierwszy raz ;)

zjadła dziś Helenka loda :) była zachwycona.
połowa co prawda spłynęła po rączce, ale co tam -było warto!

poniedziałek, 6 czerwca 2011

anomalie senne

maluch obudził się dziś o 4.20.
zasnął o 6.30 i spał do 9
koło południa wydawała się senna. misie również.
padła dopiero po 13.00
czyli na bank nie pójdzie spać o 20.
pięknie się zaczyna ten tydzień ;)


sobota, 4 czerwca 2011

no już chyba można...

te komentarze wrzucać. wczoraj się udało Tacie :)


 ukochane piwonie od Babci Ani :)
na festyn z żarciem nie pojechałyśmy bo było tak gorąco że mama nie miała siły pchać sie w tłum.
sobotę spędziłyśmy więc leniwie, troszkę z Pamelą, troszkę z Olgierdem. troszkę z toy story ;)
a na obiad były placki z cukinii. mniam.

czwartek, 2 czerwca 2011

marzenia na dzień dziecka

mama marzyła  o pięknym, stylowym, drewnianym wózku dla córci. najlepiej w kolorze złamanej bieli.
córcia zamarzyła o czymś - hmm- ciut w innym stylu.
i juz nie było szans by wyjść bez niego ze sklepu.
ale w końcu był dzień dziecka  :)

ps.
pozmienialam coś w ustawieniach i teraz może w końcu będzie można zostawiać komentarze!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...