piątek, 22 lipca 2011

Norwegia :(

łączymy się z Norwegią w smutku po strasznych zamachach w Oslo i na wyspie Utoya. 

czwartek, 21 lipca 2011

co się robi w domu gdy na dworze leje cały dzień...

... buduje się domek z kartonu, a właściwie tylko podłogę i jedną ścianę z okienkiem :) Później okleja się ją naklejkami świnki peppy. buduje się domek z klocków. samochód. wieże. lokomotywę. Idzie się do piwnicy na poszukiwanie ostatniego z ostatnich kompotów. I materiału zielonego w kropki, bo a nuż mama zdecyduje się jednak uszyć sukienkę dla córki. Przegląda się płyty Taty w poszukiwaniu tej pasującej do deszczu. Podkrada się z szuflady misie haribo. Zajada się klopsikami, po to by w połowie zmienić zdanie i jednak stwierdzić że są bleee.Czyta się książeczki - oczywiście o Eli. Goni się koty. Ogląda Buzza i Chudego jak ratują się nawzajem. Czeka sie na Tatę z utęsknieniem. Koloruje się nowe kolorowanki.
jutro też ma padać. nic a nic się tym nie przejmujemy. i pozdrawiamy Was słonecznie.



środa, 20 lipca 2011

lody

Ciocia Ewcia zrobiła nam dziś niespodziankę i wpadła jak burza - i z burzą :) - i zabrała nas na lody. oraz po prezent imieninowy dla Babci Ani. ale nie mozemy powiedzieć jaki, bo Babcia Ania też czyta naszego bloga :)
Helence bardzo się wycieczka podobała i z chęcią lansowała się w swoich kaloszach. a później z lubością wchodziła w nich do wszystkich kałuż na podwórku i wrzucała kamyki, żeby zobaczyć jak chlupią.



wtorek, 19 lipca 2011

zmiany

moje dziecko takie już jest dorosłe! nie mogę w to uwierzyć- że nie mam już dzidziusia :( i trochę mi przykro - choć Helenka każdego dnia zachwyca tym jak wiele rozumie i jak sobie radzi w różnych sytuacjach.
wyjęliśmy jej szczebelki z łóżeczka ( ale wkładam jeszcze z powrotem gdy idzie spać ) i jest tym zachwycona - że w każdej chwili może sobie tam wejść, włożyć lub wyjąć misie, kocyk, poduszkę.
do tego  urosły jej włosy i -choć miałam ochotę podciąć jej wszystkie - podcięłam  tylko grzywkę. wygląda przez to jeszcze doroślej.
i zachwyca się bolkiem i lolkiem!


niedziela, 17 lipca 2011

dziesiąte urodziny Jagi

jednak pojechaliśmy. gorączka się już nie pojawiła, Luśka szalała od rana, nie było sensu jej trzymać w domu i odmówić takich szaleństw - picia szampana, lizaków, zabaw z dzieciakami, niesienia tortu razem z Ciocią, czytania książeczek na trawie i kiełbasek z grilla :)







sobota, 16 lipca 2011

migdałki

wczoraj w nocy Helenka obudziła się gorąca jak węgielek. miała 39 stopni gorączki która nie chciała zejść a  z rana było podobnie. Mama myślała że to efekt chodzenia na bosaka w piaskownicy i że samo przejdzie, ale Babcia Ania ją nastraszyła . Tata w pracy, mama bez samochodu * - na szczęście wujek Koti nas uratował i zawiózł do lekarza, zdążyłyśmy rzutem na taśmę :)
Pani doktor niestety nie miała dobrych wieści - zapalenie migdałków i antybiotyk na 7 dni. kaszana. ale Helenka wygląda jakby diagnoza jej nie dotyczyła. gorączki już nie ma, śpi spokojnie, jest pełna energii - zapalenie migdałków? nie moje :)  mieliśmy jechać do Babci Ani i do Jagi ale wszystko przełożyliśmy - chyba niepotrzebnie ?

*bez komentarzy proszę

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...