na ciąg dalszy trochę musieliśmy poczekać, ale to naprawde nie moja wina :)
więc weekend grudniowy nr 1 zaczął się zamianą Łóżeczka Dla Malucha w Łóżeczko dla Dużej Dziewczynki, na dodatek z wybraną przez nią samą pościelą! od teraz nie ma wymówki, ha!
bo każda duża dziewczyna śpi w swoim łóżku, prawda? ;)
pokój Heleny zmienił się nie do poznania, a ona sama wydała się od razu jakaś doroślejsza.
i trochę mi żal. i trochę smutno. choć się cieszę. ale wiecie...
naprawde nie mam juz dzidziusia w domu.
i mimo że już jest ciężka, a ja nie powinnam dzwigać - to jednak czasem nie mogę sie oprzeć i noszę pod byle pretekstem, i zanurzam nos w jej karczek żeby poczuć jak pachnie, i przytulam jak dawniej, gdy całe dnie spędzałyśmy przyklejone jedna do drugiej. eh.
a teraz mówi do mnie przez sen tonem obrażonej księżniczki " no mamo!! posuń się!"
w moim własnym łózku!
ale skończyło się! ha!
a poza tym to dotarłyśmy w końcu na Targi Książki i zakupiłysmy co nieco.
w zimowym klimacie oczywiście :)
pochwalimy się może niedługo.
i spotkałysmy tam mnóstwo Miłych Znajomych, i zjadłyśmy lody z Ciocią Nadzią.
i weekend zakończył się gorączką 39,3.
i to by było na tyle.