Kolejne nowe słowo, nabyte w trakcie sobotniej kąpieli , w której towarzyszyła Helence - ciocia.
Wystarczyło ze ciocia się tak do Luśki zwróciła i słyszy jak Luśka z uśmiechem na twarzy i spojrzeniem prosto w oczy powtarza. No to zawołałyśmy mamę. Ale się śmiała ;) Wiec teraz Luśka do mamy woła Bejbe ;)
A mama chora. A miała się nie dać...
poniedziałek, 16 stycznia 2012
piątek, 13 stycznia 2012
trzynastego
w piątek siedzimy w domu. pogoda okropna, wieje, pada deszcz ze śniegiem. nic się nie chce.
tydzień minął nie wiem kiedy, helenka nauczyła się mówić - mam, daj, i ho ho ho ( okrzyk mikołaja ;) - tym ostatnim zaskoczyła nas zupełnie. tęskni za mikołajem :) więc nadal czytamy książeczki świąteczno-mikołajowe. z jednej z nich ten okrzyk :)
poza tym powoli żegnamy się z pieluchami ( w końcu! ) załapała w końcu i od dwóch dni zakładamy je tylko do przedszkola i na noc! uf
tydzień minął nie wiem kiedy, helenka nauczyła się mówić - mam, daj, i ho ho ho ( okrzyk mikołaja ;) - tym ostatnim zaskoczyła nas zupełnie. tęskni za mikołajem :) więc nadal czytamy książeczki świąteczno-mikołajowe. z jednej z nich ten okrzyk :)
poza tym powoli żegnamy się z pieluchami ( w końcu! ) załapała w końcu i od dwóch dni zakładamy je tylko do przedszkola i na noc! uf
sobota, 7 stycznia 2012
leniwy piątek
to z wczoraj,super leniwego dnia :)
dzięki Babci Jasi spaliśmy po imprezie do 11, później zjedliśmy pstrągi na obiad i pojechaliśmy na kawę do Szymka :)
wiem że zdjęcie fatalnej jakości, ale nie mogłam się oprzeć :)
czyż te dwa sombrera nie są fantastyczne ? ;)
kopytek co prawda nie zjedli.
ale było tyle innych zajęć...
i co z tego że nie spałam w ciągu dnia mamo, wcale nie jestem zmęczona!!
i absolutnie nie zamierzam wychodzić!!!
na szczęście mimo wszystko szybko zasnęła :) a mama wykradła Tacie ulubioną tabletkę do kąpieli z Mydlarni i wzięła gorącą kąpiel.
podobno pomaga na obolałe od tańca nogi ;)
dzięki Babci Jasi spaliśmy po imprezie do 11, później zjedliśmy pstrągi na obiad i pojechaliśmy na kawę do Szymka :)
wiem że zdjęcie fatalnej jakości, ale nie mogłam się oprzeć :)
czyż te dwa sombrera nie są fantastyczne ? ;)
kopytek co prawda nie zjedli.
ale było tyle innych zajęć...
i co z tego że nie spałam w ciągu dnia mamo, wcale nie jestem zmęczona!!
i absolutnie nie zamierzam wychodzić!!!
na szczęście mimo wszystko szybko zasnęła :) a mama wykradła Tacie ulubioną tabletkę do kąpieli z Mydlarni i wzięła gorącą kąpiel.
podobno pomaga na obolałe od tańca nogi ;)
naciśnij mnie
ostatnio ulubiona książka Helenki.
super pomysł :)
kilka kropek a jaka zabawa!
no więc - naciśnij mnie :)
super pomysł :)
kilka kropek a jaka zabawa!
no więc - naciśnij mnie :)
środa, 4 stycznia 2012
z nowy rokiem
powoli przełamujemy niechęć do mówienia.
powoli nam idzie i nie całkiem wyraźnie, ale zawsze coś.
na Jagę mówi gaga, albo jaja - zależy co wyjdzie.
berek ( ostatnio ulubiona zabawa w drodze do lub z przedszkola ) - belek
a na deszcz mówi pak pak - jakoś nie daje rady na odwrót ;)
no i pięknie mówi - chodź.
wyraźnie i tak dźwięcznie na końcu.
to moje ulubione słówko ostatnio.
zaraz po drzemce :)
powoli nam idzie i nie całkiem wyraźnie, ale zawsze coś.
na Jagę mówi gaga, albo jaja - zależy co wyjdzie.
berek ( ostatnio ulubiona zabawa w drodze do lub z przedszkola ) - belek
a na deszcz mówi pak pak - jakoś nie daje rady na odwrót ;)
no i pięknie mówi - chodź.
wyraźnie i tak dźwięcznie na końcu.
to moje ulubione słówko ostatnio.
zaraz po drzemce :)
sylwester
w sylwestra po raz pierwszy Lusia spała poza domem.
u swojej kuzynki, razem z Babcią.
dzielnie to zniosła, ponoć nawet całkiem dobrze się bawiła.
gorzej z matką ;) humor poprawił jej się dopiero kiedy dostała sms od Babci że wszystko ok i mała śpi.
eh.
a wyprawa na Rynek prawie zakończyła się katastrofą - o mały włos a samochód zostałby na parkingu w centrum handlowym, po który wróciliśmy ok 16.20 - centrum było do 15.00, a nie jak twierdził Tata - do 17 :)
u swojej kuzynki, razem z Babcią.
dzielnie to zniosła, ponoć nawet całkiem dobrze się bawiła.
gorzej z matką ;) humor poprawił jej się dopiero kiedy dostała sms od Babci że wszystko ok i mała śpi.
eh.
a wyprawa na Rynek prawie zakończyła się katastrofą - o mały włos a samochód zostałby na parkingu w centrum handlowym, po który wróciliśmy ok 16.20 - centrum było do 15.00, a nie jak twierdził Tata - do 17 :)
migawki ze świąt
tak szybko minęły....
ciepłe, bez śniegu.
za to wśród bliskich, radośnie.
i z odrobiną grozy ;) kiedy to Helenka w drugi dzień świąt, praktycznie tuż pod nosem rodziców, pomalowała sobie rzęsy lakierem do paznokci.
niebieskim.
na szczęście nic złego się nie stało.
tylko matka zawał serca przeszła.
w końcu dosięgam do włącznika ;)
ciepłe, bez śniegu.
za to wśród bliskich, radośnie.
i z odrobiną grozy ;) kiedy to Helenka w drugi dzień świąt, praktycznie tuż pod nosem rodziców, pomalowała sobie rzęsy lakierem do paznokci.
niebieskim.
na szczęście nic złego się nie stało.
tylko matka zawał serca przeszła.
w końcu dosięgam do włącznika ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

